Asus 1005HA i Linux

Od pewnego czasu posiadam malutkiego netbooka, Asusa EEE PC 1005HA. Kupiony przeze mnie model nie różni się niczym od innych – procesor Atom 1,6 GHz, 1 GB RAM i 160 GB dysku twardego. Jak dla mnie wystraczy, tym bardziej że nic ciężkiego na nim nie uruchamiam :P

Początki

Komputer od początku miał zainstalowany system Windows XP Home. Co by nie powiedzieć, działał całkiem sprawnie jak na parametry tego komputera. Czas ładowania może nie był najkrótszy, ale mój EEE więcej czasu spędza w trybie suspend, niż wyłączony, więc dla mnie to nie było istotne. Właściwie to nie pamiętam czy przez ostatnie 3 miesiące wyłączyłem go całkowicie. Niestety rekordu uptime’u nie pobiłem z powodu restartów.

…to the Linux

Po trzech miesiącach rozstałem się z Windows’em i postanowiłem zainstalować na nim linuksa.  Ponieważ zawsze chciałem spróbować Ubuntu Netbook Remix, to od niego zacząłem. Instalacja przeszła całkiem sprawnie. Gorzej niestety z działaniem systemu. Windows pod tym względem wypadał dużo lepiej.  Ze stabilnością również nie było zbyt dobrze – problemy z wifi, wysypy Xorg’a… do tego niedziałający mikrofon. A zainstalowałem najnowsze wydanie, czyli 9.10. 1005HA nie jest jakąś nowością na rynku, więc sądziłem że wszystko będzie działać out-of-box.

Jeszcze gorzej…

Wyczytałem gdzieś w internecie, że instalacja starszego Ubu pozwoli poprawić wydajność. Tak też zrobiłem, z tym że wybrałem zwykłe Ubuntu 9.04. Jeśli ten system działa szybciej niż następca, to ja chyba jestem mało spostrzegawczy. Jak dla mnie różnicy właściwie nie było. A do tego doszły kolejne problemy.  System był bardzo krótko. Dalej, ponownie zainstalowałem Karmica, również zwykłego. W takim stanie komputer działał aż do świąt…

Noworoczne zmiany

Jeszcze przed nowym rokiem zacząłem się zastanawiać nad instalacją innego Linuksa. Z góry odrzuciłem OpenSuse, którego kiedyś używałem na komputerze stacjonarnym. Nie pamiętam którego wydania używałem, ale prawdopodobnie 10.4. System zraził mnie przedewszystkim strasznie wolnym menedżerem yast. A całkowite nieporozumienie to usunięcie yum (tekstowy odpowiednik yasta) z domyślej instalacji. Poza tym, przebudowane menu GNOME nie przypadło mi do gustu.

Ponieważ nie chciałem za bardzo odzwyczajać się od nawyków z ubuntu, to zdecydowałem się na Debiana. Po krótkim zapoznaniu się z opisem wszystkich wydań wybrałem edycję testing. Pierwsza instalacja co prawda sprawiała wiele problemów, ale za drugim razem było już lepiej.

Ale szczerze mówiąc, tzw. zwykły użytkownik nie dałby rady zainstalować i doprowadzić do sprawności tego systemu. Instalacja z płyty netinstall kończy się praktycznie pustym systemem. Dla mnie był to jednak plus.

Instalacja czystego GNOME, beż żadnych dodatkowych programów to najlepsze co można zrobić dla takiego EEE PC. Wszystko co potrzebne doinstalowałem potem sam. I tak, moje menu jest dużo uboższe niż w Ubuntu, a przez to łatwiej się w tym odnaleźć.

Dźwięk działał od razu, tzn. od momentu gdy zainstalowałem pakiety ALSA’y. Mikrofon również! ;)  I to kolejna rzeczy, która przekonuje mnie do Debiana – uwolnienie się od ‘cudu’ zwanego PulseAudio. Nie wiem komu w Canonical przeszkadzało rozwiązanie ze starszych Ubuntu. Możliwości PA, poza ustawieniem głośności aplikacji większości użytkowników nie są potrzebne. A rozwiązanie to przysparza sporo problemów.

Z ekranem też wszystko było ok. Do zeszłego tygodnia, kiedy po aktualizacji X-ów pojawiły się wstrząsy obrazu i gaśnięcie matrycy. Rozwiązanie tego problemu znajduje się tutaj. Trochę hardcore’owe, bo dopisywanie parametrów startowych do jądra może okazać się trudne dla początkujących. Idąc dalej, działa akceleracja 3D. Też out-of-box. Compiz również nie widzi żadnych problemów i działa. Ale nie oszukujmy się, na takim sprzęcie można go sobie włączyć na parę minut dla szpanu, gdyż ubija baterię a momentami nie chodzi zbyt płynnie.

Hibernacja, stan wstrzymania, itp. –  wszystko pięknie działa, wifi wręcz idealnie.

Odrobina dziegciu

Na tym idealnym Diamencie są niestety rysy, choć część wynika z tego, że nie chciało mi się już siedzieć nad ich wypolerowaniem ;)

Nie działają wszystkie klawisze Fn. Ale te ważniejsze na szczęście tak. Wszymanie system, wifi, jasność i głośność, a także wyciszenie funkcjonują bez żadnych ustawień. Resztę może i da się zmusić do działania, ale nie jest mi to jakoś szczególnie potrzebne. Może poza wyłączenie touchpada, który jest bardzo czuły i łatwo przypadkowo kliknąć podczas pisania.

Super Hybrid Engine – w Ubuntu  mamy pakiet eee-control, który daje nam łatwy dostęp do funkcji włączania i wyłączania wifi, zmiany rozdzielczości, itp. Wymaga on niestety Pythona 2.6, a Squeeze posiada 2.5, toteż instalacja nie jest możliwa. Pythona w systemie pewnie uaktualnić się da, ale mi wystarczy zwykła zmiana taktowania procesora za pomocą cpufreq-applet.

Początkowo nie działało też przeglądanie sieci Windows z powodu błędu w bibliotece libsmbclient. Aby obejść problem zainstalowałem jego nowszą wersję z repozytorium unstable. Parę tygodni później i tak system zauktualizował cały pakiet Samby.

Bluetooth. Ponieważ ten model (1005HA (M)) nie posiada bluetootha, to dokupiłem adapter na USB. Zadziałał raz i dalej już nie chce. Problem podobno jest znany, ale na szybkie rozwiązanie nie ma co liczyć.

Wyrok

Oprócz paru szczegółów wszystko chodzi znakomicie. Dodam tylko, że doinstalowałem jądro 2.6.32-5 z repozytorium unstable, gdyż dość znacząco poprawiło jakość połączenia wifi. Ale na standardowym również nie ma żadnych problemów.

Nie wiem czy istnieją jakieś mechanizmy automatycznych aktualizacji, ale wpisanie dwóch poleceń w konsolę raz w tygodniu nie jest dla mnie problemem, dlatego obywam się bez tego.

Mimo bardzo dobrej stabliności i szybkości działania, przeciętny użytkownik, który zaczyna zabawę z Linuksa może zniechęcić się przez  ogrom pracy jaki trzeba włożyć, by uzyskać tak dostosowany system. Mój nie jest jeszcze w 100% dopieszczony i pewnie jeszcze trochę nad nim posiedzę. Ale do ideału jest mu blisko ;)

PS. Nie sugerujcie się ikonką Ubu w menu GNOME – to tylko część motywu jaki mam zainstalowany w systemie – WhiteChristmas, mimo że już po świętach.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.