(W odpowiedzi na http://watadze.wordpress.com/2008/04/02/co-z-demokratami/.)
Niedawny rozpad polskiej lewicy, czyli LiD-u był niewątpliwie zaskoczeniem. Jednak moim zdaniem decyzja Olejniczaka może okazać się zbawienna dla SLD. Jeśli wierzyć w, to iż na czerwcowym kongresie partii ma dość do weryfikacji programu wyborczego i, jak zapowiadają członkowie sojuszu “skrętu w lewo”, to może to okazać się dobrym sposobem na poprawienie sondaży, które dla całego LiD-u prezentują się niezbyt ciekawie.
SLD, odkąd przegrało wybory w 2005 roku nie miało innego wyjścia jak zawiązać koalicję innymi partiami lewicy i centrolewicy. Jednak róznice poglądowe między Sojuszem a umiarkowaną lewicą były co raz wyraźniejsze. Uwolnione SLD będzie mogło wreszcie pokazać, że jest prawdziwą alternatywą dla konserwatywnego PiS-u i liberalnej PO. Jest to też chyba partia najmniej podatna na wpływy kościoła.
Ideą stworzenia LiD-u od samego początku było odsunięcie od władzy partii Kaczyńskich. Teraz, gdy to nastąpiło SLD powinno skupić się na zbudowaniu programu skierowanego do konkretnego elektoratu, a nie dogadzaniu wszystkim (warto zauważyć, że podobną taktykę od 2005 roku stosuje PiS – kieruje program polityczny do konkretnych grup społecznych).
Obawy może natomiast budzić sam Olejniczak. Rzeczwiście, nie wydaje się on być szczególnie charyzmatycznym przywódcą, a odbudowa lewicy w Polsce, to trudne zadanie. Trzeba niestety przyznać, że lewica, jak i centrolewica nie posiadają przywódców, którzy potrafiliby dać nadzieję na szybkie postawienie lewej strony na nogi.
Sytuacja Partii Demokratycznej jest trudna. Mając zaledwie trzech posłów będą zmuszeni do współpracy z SdPl. Natomiast jeśli partia Borowskiego nie wyrazi chęci współpracy, to PD czeka rozpad, gdyż nie mają właściwie szans na przekroczenie progu wyborzczego.
W pierwszej chwili rozpad lewicy zmartwił mnie. Jednak po przemyśleniu uważam, że Olejniczak postąpił słusznie pozbywając się niewygodnego sojuszu, który ograniczał lewicowość SLD. Jeśli pokaże on, że umie kierować mądrze partią, to być może uda zrealizować mu się sen o odrodzeniu polskiej lewicy. I tego mu życzę.